|
Serwis Literacki |
||||||||
|
REALIZACJA ELEMENTÓW BIOGRAFICZNYCH W DZIELE PISARZA
(Puszcza jodłowa) Te słowa otwierają ostatni rozdział w twórczości Stefana Żeromskiego, rozdział zakończony w kilka miesięcy później gwałtowną śmiercią. Pisarz u schyłku swego życia powrócił do tematyki zawsze obecnej w jego twórczości, do rodzinnej ziemi i opowieści z nią związanych. Kiedy w wiele lat po śmierci pisarza odnaleziono jego wielotomowe Dzienniki, pisane w latach 1882 - 1891 wielu krytyków zaczęło porównywać je z Wyznaniami Jana Jakuba Rousseau lub Spowiedzią dziecięcia wieku Alfreda de Musseta. Te , być może na wyrost, ferowane wyroki spowodowane były faktem, iż w polskiej literaturze próżno szukać podobnego świadectwa literackiego, tak drobiazgowego i osobistego zapisu kształtowania się osobowości literackiej, a zarazem klucza do zrozumienia całej twórczości Stefana Żeromskiego. W Dziennikach odnajdujemy opisy sytuacji, charakterów postaci i miejsc, które potem, przetworzone przez literacką wyobraźnię odnajdujemy na kartach powieści autora Popiołów. Był Żeromski bowiem kronikarzem swoich czasów i twórcą, którego życia nie możemy oddzielić od pozostawionego dzieła. Gdy Żeromski opisuje krajobraz, dom rodzinny bohatera i jego najbliższych, to są to wciąż te same krajobrazy, ci sami ludzie ( ojciec, matka) , to wciąż powstańcze opowieści, okoliczności śmierci matki, puszcza jodłowa... Na tle tego krajobrazu zawsze dla Żeromskiego centralne miejsce zajmował dwór w Ciekotach. Wracałem, gdy zachodziło słońce. Z mego białego dworu wił się słupem dym, białe ściany świeciły... [...] Trzeba zrozumieć tę mowę starego domu, gdy się nie ma domu — i trzeba sobie przebaczyć te łzy gorzkie i tę otchłań tęsknoty za tym, co już nigdy, nigdy nie wróci... (Dzienniki) Podobne uczucia tęsknoty na widok własnego domu w Głogach ogarnęły Joasię Podborską w Ludziach bezdomnych (zakończenie rozdziału Zwierzenia), gdzie zresztą cała topografia okolicy ściśle odpowiada rzeczywistości: Krawczyska — to Leszczyny, wujostwo z Mękarzyc — to wujostwo z Górna, odmalowani wraz z ich konserwatywnymi poglądami. Opisy daremnych poszukiwań grobu rodziców, których ze względu na kłopoty finansowe nie mógł pochować w należny im sposób, przetransponował potem pisarz w poszukiwania Joanny Podborskiej, która równie daremnie próbuje odszukać mogiłę swoich rodziców: Ruszyłam wnętrze bramy, złączone ze sobą żółtym od rdzy ryglem dużego zamka. Rozsunęły się cicho, bez zgrzytu ani oporu. Tak może odmykają się przed duszami drzwi raju. Weszłam na ten ugór święty. Bujne, aż czarne trawy okryte rosą, śliczne czerwone kwiaty koniczyny, maków... Deptałam je nogami za każdym poruszeniem. Mogił już nie znać. Ani jednej. Tu i ówdzie grunt się zakląsł (...). Mogiły rodziców nie były wcale niczym oznaczone. Nie wiem, gdzie są. Szukałam ich z początku wzrokiem, później cały cmentarz obeszłam. Ani śladu! Szukałam tego krzewu, który mi wówczas został w pamięć, gdy obok niego mamę złożono. Daremnie. Rozłożyste kępy brzeziny, którą mój ojciec tak lubił utworzyły całe gąszcze I smugi. Może u jego wezgłowia się plenią nadobne i woniejące... Śpią tu pospołu wszyscy, rolnik przy rolniku, którzy tę Ziemię orali, sami dzisiaj kwiatami jak łąka zasiani. (Ludzie bezdomni) Z dworem w Ciekotach związana jest jeszcze jedna historia - gdy Żeromscy próbowali uzyskać pewne ulgi z tytułu dzierżawy, zwrócili się do plenipotenta właściciela -generała Ostrowskiego. Ten zrusczony Polak nie tylko nie spełnił ich prośby, ale podniósł opłaty. Doprowadziło to do rychłej ruiny majątku, a że generał był bohaterem wielu opowieści, nie wahał się Żeromski uczynić bohaterem jednego z opowiadań postać do generała bardzo podobną. Znalem doskonałe Pańskiego ojca w Ciekotach byłem może sto razy i nawet był czas, że miałem zamiar wziąć Ciekoty w dzierżawę, znałem Bukową Górę i las wydzielony dla majoratu jenerała Dobrowolskiego, bo przecież byłem przez dziewięć lat plenipotentem tego majoratu, kiedy ś p. ojciec mój, z powodu starości zrzekł się plenipotencji na rzecz moją. toteż znając doskonale całą sytuację, wiem dobrze kogo Pan miał na myśli pisząc owe kłamstwo w Echach leśnych. Domagam się publicznego odwołania realiów przedstawionych w noweli(...) ojciec mój wyrok wydać taki, nie inny musiał. Pisał Adam Ostrowski ( syn generała Ostrowskiego ) do Stefana Żeromskiego po przeczytaniu Ech leśnych. Pisarz oczywiście nie zareagował a rodzina Ostrowskich przeszła do historii literatury jako zdrajcy. Tu przechodzimy do tematu stale obecnego w latach młodzieńczych pisarza - powstania roku 1863 - 1864. Wszyscy przyjaciele rodziny, znajomi, krewni, wreszcie sami Żeromscy zostali osobiście dotknięci tą tragedią. Walki powstańcze najdłużej trwały na Litwie i w Górach Świętokrzyskich, najcięższe represje spadły na te właśnie rejony, nic zatem dziwnego, że całe pokolenie wychowywało się w cieniu powstańczych wspomnień. Alter ego młodego Żeromskiego - Marcin Borowicz Syzyfowe prace poznaje historię Polski właśnie dzięki takim opowieściom.
Krzyże takie po dziś dzień oglądać można w całych Górach Świętokrzyskich. Mówiono o nich początkowo niewiele, potem coraz wyraźniej i głośniej, wspominano, ...pozytywizm z jego negacją idei powstańczej ,nigdy tak naprawdę nie zyskał w tym regionie popularności. Jeszcze ok. 1900 roku słuchał Żeromski wspomnień Jadwigi Prędowskiej i tworzył plany najbardziej tragicznej i okrutnej powieści o polskich powstaniach - Wiernej rzeki. Tymczasem ludność okoliczna pamiętała doskonale porucznika dragonów Assfiejewa, ścigającego i rozbijającego oddziały powstańcze. Assfiejew nie brał udziału w rewizji, siedział w bawialnym pokoju milczący, ponuro zamyślony, podparty na ręku(...) Słynny dowódca powstańców Czachowski zginął rozsiekany przez oddział Assfiejewa we dworze w Wierzchowiskach. ( Listy Jadwigi Prędowskiej ) W identycznej pozie zasiada porucznik Wiesnicyn podczas rewizji w domu Salomei Brynickiej, podobne są okoliczności śmierci Huberta Olbromskiego, a opowieści o chłopach ścigających powstańców i wydających ich za trzy ruble zaborcy wysłuchał Żeromski od własnego ojca. Utrata majątku spowodowała powszechną gorycz i upadek wielu ziemiańskich rodzin. Podczas wakacji w roku 1884 pisarz pracuje zarobkowo w Łysowie w jednym z majątków wzbogaconego po powstaniu kupca i na własne oczy dostrzega deklasację dawnej szlachty oraz zwierzęcą egzystencję chłopów. Notuje w Dzienniku (lipiec 1885): Cały dzień zajęci byliśmy wypłatą robotników. Boże mój — jaki ten lud biedny! Zarobi parę złotych przez tydzień cały i czekać musi godzinami, z odkrytą głową stojąc pod pańskimi wrotami, milczeć — gdy panicz lub rządca bezcześci trywialnym językiem najświętsze jego prawa i uczucia(...). Szlamują staw. Robotami tymi dyryguje stary jakiś człowiek. Blisko godzinę stał z odkrytą głową przed Niklasem, słuchając jego rozkazów, wreszcie prosił o podwyższenie płacy z takim jakimś wyrazem, wyrazem w oczach dziwnym, nieokreślonym... Ot, ja otulę się w ciepłe palto, wskoczę na bryczkę i poniosą mię dzielne konie szybko do ciepłego kąta, do zabawy i spokoju. Zjem dobrą kolację i wyśpię się — a ten?... Cały dzień kopał rydlem w cuchnącym błocie i wróci wieczorem do głodnych może dzieci. Bogatszy o te doświadczenia przystąpi niebawem do pisania opowiadań Zmierzch, Zapomnienie, Doktor Piotr... Zaraz po objęciu robót przyplątał się do niego zrujnowany do szczętu obywatel Dominik Cedzyna. Początkowo pełnił na budującej siplancie obowiązki dozorcy, poganiacza ludzkiego stada, później zaskarbił sobie względy przedsiębiorcy i do innych celów użytym został. Dziwnie wyglądał ten elegancki, dystyngowany starzec z miną pana, zawsze wytwornie i czysto ubrany, gładko uczesany i ubrany starannie, kiedy stał w pobliżu drzwi wobec Bijakowskiego rozwalonego na krześle. Inżynier doświadczał demokratycznej rozkoszy trzymając przy drzwiach byłego panka. ( Doktor Piotr) Tworzy Żeromski nową jakość w polskiej literaturze, na podstawie osobistych przeżyć i obserwacji niszczy pozytywistyczną wizję społeczeństwa, w której lekarstwem na wszystko miała być powszechna umiejętność czytania i pisania. Karty Dziennika zaludniają coraz częstsze i wnikliwsze obserwacje , które potem odszukamy w utworach pisarza: przypadkowo spotkana dziewczyna staje się prototypem Stanisławy Bozowskiej (Siłaczka), niesforny kuzyn pojawia się w rozdziale Ludzi bezdomnych i zostaje tam przykładnie ukarany przez Tomasza Judyma ( cierpiący z powodu jego wrzasków Żeromski nigdy się na taki czyn nie zdobył), snobistyczne towarzystwo rodziny Wasilkowskich sportretowane zostaje w opisie salonu, który odwiedza doktor Obarecki (Siłaczka). Pysznie żyje to małżeństwo: mają dwa pokoiki i kuchnię, gdzie przyjmuje się herbatą gości, herbatą i serdelkami. [...] zjawiają się tam rozmaite przyszłe sławy, nadzwyczajna masa społeczników, jakichś figur w wytartych surdutach, które jednak każą się domyślać o sobie straszliwych rzeczy. Na stole leżą broszury takie, że włosy jak sosny stają na głowie. Oryginalne towarzystwo. Dom Leona staje się gniazdem, gdzie każdy przeciętny bzikolog wlecze się, aby się wygadać, wysiedzieć na fotelu, opowiedzieć wszystko, czym wzbogacił swą wiedzę w pismach ubiegłego tygodnia zawartą i pobajtlować z emancypantką. Czasami można tam poznać tego i owego, czasami jakąś inną emancypantkę, czasami nawet można pożyczyć 40 groszy. Towarzystwo rozsiada się, zabłocone buty wystawia na dywan, pali mnóstwo papierosów i peroruje. Konwenans słabo jest reprezentowany, choć jest go troszeczkę, bo sama pani domu lubi... pokokietować tego i owego. (Dzienniki) W opisach obyczajowości panującej w guberni kieleckiej cechuje styl Żeromskiego ( w innych przypadkach naturalistyczny i pełen patosu) drapieżność i skłonność do karykatury, która wynikała zapewne ze świadomości dławienia osobowości przez nakazy patriarchalnej i surowej obyczajowości . W Kielcach - ciemności i błoto - nie licząc plotek. Opowiedziano już mojej macosze, że jesteśmy narzeczonymi na tej zasadzie, że ktoś nas widział jadących razem do Tworek. ( List do Oktawii Rodkiewiczowej) Osobny rozdział w życiu pisarza zajmują szkolne lata opisane następnie w autobiograficznych Syzyfowych pracach. Stanisław Piołun-Noyszewski tak pisze o tym w biografii Żeromskiego: Moment wyjazdu z domu i rzewne rozstanie z matką odmalował Żeromski wiernie w Syzyfowych pracach. Psary, gdzie się ćwiczył w poznawaniu mowy Puszkina, nazwał w powieści Owczarami, p. Pawła Strachowskiego — panem Wiechowskim, pani Honoracie włożył na nos te same wielkie niebieskie okulary, które naprawdę nosiła, i dał tę ( samą potężną staturę tudzież korpulencję zamaszystą. Stosunki jeno w powieści są odmienne, gdyż, jak mię upewniano, żywy prototyp Wiechowskiego był zbyt poczciwym Polakiem, “by miał odgrywać rolę rusyfikatora wsi z własnej inicjatywy. Pani Honorata Strachowska z racji zapewne tuszy swej, tubalnego głosu, a może i owych tajemniczych okularów była podobno postrachem wszystkich. Żeromski notował wszystko w Dziennikach ,aby następnie przetworzyć w materiał powieściowy. Gimnazjum w K. robi na mnie, ilekroć obok niego przechodzę, wrażenie szpitala, w którym robiono mi operacją. Ileż tam podłości dokonywuje się na dzieciach! Pan inspektor trzyma się za ręce z p. Lwowskim, nauczycielem klasy wstępnej; ten ostatni przed egzaminami udziela lekcji po 2 5 r s. za tydzień (godzina dziennie) i przygotowuje ( 9h w przeciągu tego czasu malców tak znakomicie, że wszyscy obdzielani jego nauką zdają wyśmienicie. P. inspektor bierze nawet otwarcie po 30 rubli za możność umieszczenia chłopca w gimnazjum. Ludzie biedni nie mają nawet o czym marzyć, dzieci ich z najbezwstydniejszym bezprawiem są odpędzane od egzaminu ze stopniem .(...) Lwowski mówi po rusku źle, a stara się używać zwrotów niebywałych. Rozprawiał mi o wychowaniu, o potrzebie czytania po rusku z dzieckiem w domu, o konieczności konwersacji ruskiej. (Dzienniki) Wystarczy porównać opis z fragmentem Syzyfowych prac , gdy Borowiczowa rozmawia z profesorem Majewskim. Wszyscy w tych stronach mówią w domu po polsku, rodzice... więc też i dzieci nie mogą mówić dobrze. A system, pojmuje pani, wymaga tej, ze tak powiem akuratnej wymowy(...) Biorę zwykle po trzy ruble za godzinę... tutaj kilkunastu chłopców, których również przygotowuję. Od nich biorę w tym stosunku...Mam nadzieję, że wystarczy jeszcze czasu na jakie osiem lekcyj. Władza tak zwleka... rzekła pani Borowiczowa (...) Oto jest dwadzieścia pięć. (Syzyfowe prace) Opisy zmian w funkcjonowaniu gimnazjum są zarazem świadectwem postępującego procesu rusyfikacji, który narastał przy biernej postawie pozytywistów i dopiero pokolenie Żeromskiego podjęło się zadania "budzenia polskich sumień" Po powrocie z wakacji Borowicz zastał w gimnazjum duże zmiany. Znikł z horyzontu miasta Klerykowa dyrektor gimnazjum przeszedłszy do emerytury; przeniesiony został do innej szkoły inspektor, ustąpił zupełnie stary Lein, jeden z pomocników gospodarzy klas i dwaj nauczyciele historii. Na ich miejscu figurował nowy zarząd: dyrektor Kriestoobriadnikow, inspektor Zabielskij, nowy nauczyciel łaciny Rosjanin Pietrow, pomocnik gospodarzy klasowych Mieszoczkin i nauczyciel historii Kostriulew. Zarazem ogólny nastrój i zewnętrzna fizjonomia szkoły uległy zmianie radykalnej. Uczniowie starsi poczuli od razu, że teraz dopiero ujęto ich pod żeberka, pan Pazur umilkł i tylko minami oraz wytrzeszczeniem oczu pokazywał starym ulubieńcom, że za nic w świecie me będzie gadał ani jednego słowa; — wreszcie nauczyciele Polacy nie odzywali się wcale do uczniów extra muros szkoły, ażeby nie mówić po rosyjsku. (Syzyfowe prace) Żeromski postanowił nie zdawać matury i pożegnawszy się, jak mniemał na zawsze, z Kielecczyzną wyruszył do Warszawy ... Ja wynoszę się wkrótce od Kisielewskich. Źle tu było i ciężko nieraz, praca niewdzięczna, ludzie głupi i zimni, ale był ten kąt ulubiony, do którego przyrosłem... [...] U mnie tu jak u poety: stół uginający się pod ciężarem książek, szafka ich pełna... Kiedyś w powieściach ja odmaluję ten mój kącik cichy, który dziś doprawdy kocham. (Dzienniki) ... mając wrażenie, iż nigdy już nie powróci. Powracał każdorazowo pisząc nową powieść lub dramat i nawet w niepodległej już Polsce uczynił Ciekoty powieściową Nawłocią, zaś rodzinne strony praźródłem polskiej mowy. Pragnąc odnaleźć idealnie polską, to znaczy możliwie najbardziej wolną od wpływów zewnętrznych gwarę-macierz, należałoby szukać jej nie na pograniczu, lecz właśnie w głębi, niejako w łonie macierzystego kraju. Należałoby wynaleźć w Polsce krainę położoną z dala od wszelkich granic, a więc od wpływu niemieckiego, czeskiego i ruskiego, iście słowiańską od samego początku, wreszcie nie obfitującą w miasta i mało uprzemysłowioną. Takim krajem, według mojego rozumienia, będzie obręb terytorium, na którego jednym krańcu leży miasto Opatów, na drugim miasteczko Przedbórz, na północy Iłża, na południu Stopnica. Jest to więc mniej więcej obszar gór i lasów świętokrzyskich. [...] Ludność tego obszaru jest do dziś dnia najrdzenniej polską, gdyż nigdy nie była wystawiona na żaden wpływ ościenny. Całkowite stuletnie panowanie rosyjskie nie zostawiło w mowie ludowej prawie żadne— go śladu oprócz może kilku kriepkich wyrazów, które z wojska przynieśli chłopcy wzięci do żołnierki z tych wiosek. (Snobizm i postęp - 1923) Opracowano na podstawie źródeł - por. Bibliografia |
|
|||||||
Teksty, o ile nie podano źródła ich pochodzenia są własnością autora strony, ich publikacja i powielanie bez uprzedniej zgody lub informacji na tworzonej przez siebie stronie - jest naruszeniem praw autorskich autora witryny i osób trzecich.
© Copyright by Paweł Chmielewski 2002 - 2004.